Zapraszam do dzielenia się tytułami japońskich powieści, opowiadań lub tomików poezji, które znacie, cenicie i moglibyście polecić innym. Co czytaliście? Co warto przeczytać?
Najmilej widziane oczywiście tytuły przetłumaczone na polski, ale w innych językach też mogą być pod warunkiem, że zwrócicie uwagę na brak wydania polskiego.
Ostatnio czytałem "Zimny płomień", zbiór opowiadań Yuko Mishimy. Autor w bardzo ciekawy sposób przedstawia różne zwyczaje Japończyków, ich mentalność i wierzenia. Książka zawiera kilka opowiadań z różnych dziedzin życia, wszystkie pod pewnym względem mają czegoś nauczyć. Poza tym ma swój ciekawy styl. Polecam do przeczytania, choć książka nie należy do lekkich
Sam autor był znanych japońskim pisarzem, który w 1970r. popełnił harakiri.
Wiek: 24 Dołączyła: 29 Sty 2010 Posty: 46 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-02-28, 11:43
Jeżeli ktoś z Was interesuje się powieściami z gatunku fantasy. To polecam książkę "Konparuya Gomez-powrót do Edo", autorstwa Naka Saijoo. W 2005 roku zdobyła główną nagrodę Japan Fantasy Novel Award.
W Japonii dochodzi do przewrotu, w czasie którego na jej terenie, wydziela się nowe państwo Edo. Ów twór ,nie jest akceptowany przez społeczność międzynarodową. Aby dostać się do Edo, chętni muszą ubiegać się o specjalną wizę. Edo to świat, który rezygnuje ze wszystkich udogodnień cywilizacyjnych. Nie znajdziesz tam komputerów, telefonów. Książka opowiada historię młodego mężczyzny Sato, któremu udaję się ową wizę zdobyć(czy był to przypadek?)....I tak młody człowiek, na początku trochę niechętnie, wyrusza w podróż do jakże innego, nieznanego mu świata. Książka ciekawa, lekka i szybko się ją czyta.
Hmm, kiedyś próbowałem przeczytać "Jestem kotem". Z tego co wiem jest to ważne dzieło w historii literatury japońskiej. Więc chyba również godne polecenia.
_________________ – Nie ma szarości, tylko biały, który został ubrudzony. Dziwię się, że o tym nie wiesz. A grzech, młody człowieku jest wtedy, kiedy ludzi traktujesz jak rzeczy. W tym samego siebie. Na tym polega grzech.
~Babcia Weatherwax
(Faktycznie "Wagahai wa neko de aru" to ważna powieść, podobnie jak jej autor, Natsume Souseki, jest ważną postacią japońskiej literatury. Może nawet warto by było założyć o nim osobny temat.
Hmm, zacząłem ale nie skończyłem. Pozatym to była książka nauczycielki polskiego ze szkoły i musiałem oddać.
[O,pierwsze co zauważyłem to dziwna konstrukcja tytułu w oryginale. Nie wystarczyło by "watashi wa neko" albo "watashi wa neko imasu"? (popisałem się czasem ciągłym xD)]
_________________ – Nie ma szarości, tylko biały, który został ubrudzony. Dziwię się, że o tym nie wiesz. A grzech, młody człowieku jest wtedy, kiedy ludzi traktujesz jak rzeczy. W tym samego siebie. Na tym polega grzech.
~Babcia Weatherwax
"watashi wa neko imasu"? (popisałem się czasem ciągłym xD)
Jeśli już to "Watashi wa neko desu", a nie "imasu" i - przykro mi - to nie jest czas ciągły... Czas ciągły tworzymy przez dodanie "imasu" do formy łącznej czasownika.
A "Wagahai wa neko de aru" to dosłowny odpowiednik "watashi wa neko desu". "De aru" to dłuższa, starsza forma obecnie używanej końcówki "desu", natomiast "wagahai" to również nieco starsza (dzisiaj raczej nieużywana) forma "watashi", w wydźwięku trochę bardziej potoczna i "gburowata". Coś trochę jak dzisiejsze "boku".
Aa, błąd. Gomene
Od dziś będe mówił o sobie wagahai (czyta się łagahai czy łagałai, przpraszam za durne pytanie ale jak konnichiwa pisze się konnichiha to lepiej się upewnić żeby nie strzelić jakiejś gafy. Co do gaf to dłuugo zamiast mówić kandzi mówiłem kanji)
_________________ – Nie ma szarości, tylko biały, który został ubrudzony. Dziwię się, że o tym nie wiesz. A grzech, młody człowieku jest wtedy, kiedy ludzi traktujesz jak rzeczy. W tym samego siebie. Na tym polega grzech.
~Babcia Weatherwax
Moją ukochaną japońską książką jest chyba "Saga no gabaibaachan" autorstwa znanego komika i tarento-sana Shimady Yoshichi. Jest to zdaje się już seria książeczek (które cieszyły sie wielka popularnością i doczekały się ponoć ekranizacji) opisujących dzieciństwo autora, które spędził mieszkając ze swoją (tytułową) babcią na japońskiej inace. Śmieszne to i urocze i do tego można naprawde wiele się dowiedzieć na temat tradycyjnego japońskiego "żytowania" na wiosze. Babcia jest moim absolutnym idolem - zwłaszcza kiedy z uśmiechem mówi, że "idzie na targ" udając się w rzeczywistości w stronę rzeki aby wyłowić resztki spływające z nurtem z położonego powyżej targowiska, które nadawałyby się do spożycia z rozwodnionym ryżem na kolację..dzieciństwo Shimady przypadło na lata 50-te, kiedy Japonia wciąż jeszcze pogrążona była w powojennym kryzysie, opowiadania o życiu z babcią na wsi to co prawda barwne ale jednak opisy walki z biedą. Książka napisana jest prostym językiem (głównie dialogi). Ostatnio pokazałam ją Natalii-san więc może wykorzysta fragmenty w którejś ze swoich bardziej zaawansowanych grup
jednym z moich ulubionych autorów jest Shiga Naoya. Niestety jest on prawie nieznany poza Japonią gdzie uważany jest jednak za jednego z ważniejszych twórców literatury XX wieku. Określany bywa jako najbardziej "japoński" ze współczesnych mu japońskich pisarzy (twórczość przypada gł. na okres Taisho 1912-1926). Jego język i środki ekspresji są szalenie oszczędne i wpisują się w szeroki nurt sztuki związanej z filozofią zen.
Ja sama nie przeczytałam zbyt wielu jego tekstów ale to co czytałam zrobiło na mnie wielkie wrażenie... dysponuję tomem jego opowiadań po angielsku - chętnie pożyczę jeśli ktoś byłby zainteresowany:)
Melzar-san, niech Pan założy temat o tym Yamadzie, bo szczerze mówiąc, nie słyszałam o nim, a warto by się było czegoś dowiedzieć. (Mówiąc o temacie, mam na myśli coś podobnego do tego, co jest założone o Murakamim.)
Moj ulubiony autor to Natsuhiko Kyogoku (京極 夏彦). Mordowalam sie strasznie nad jego "Ubume no Natsu" (姑獲鳥の夏, po angielsku wydane jako "The Summer of Ubume", jest tez wersja filmowa, ale totalnie do kitu), ale warto bylo.
Sa w planach tlumaczenia reszty jego ksiazek na angielski, ale chyba na polski to jeszcze raczej nie.
Melzar-san, niech Pan założy temat o tym Yamadzie, bo szczerze mówiąc, nie słyszałam o nim, a warto by się było czegoś dowiedzieć. (Mówiąc o temacie, mam na myśli coś podobnego do tego, co jest założone o Murakamim.)
Dzisiaj będzie założony jak wroce z zajęć z Sakury ;)
Cóż, owym panem wprawdzie nie jestem, ale aktualnie dzieło Natsumego czytam, więc zdecydowanie odpowiem PODCHODZI. Nawet całkiem bardzo:) Szczerze mówiąc, to pierwsza powieść japońskiego pisarza (z jaką się dotychczas spotkałam), przy której tyle można się śmiać. Fantastyczna satyra na społeczeństwo japońskie okresu Meiji. Do tego pisane z punktu widzenia kota, a ja jestem kociarą, więc śmiało powiedzieć mogę, iż Natsume oddał naturę kocią perfekcyjnie.
Całości jeszcze nie przeczytałam, ale już teraz zauważam, iż powieść ta składa się jakby z momentów, obrazów, anegdotek - jakkolwiek by tego nie nazwać, w książce brak konkretnej akcji (z punktu widzenia typowo zachodniego), więc osobom mało obeznanym z mentalnością japońską niekoniecznie przypadnie do gustu. Mnie się jednak wydaje rewelacyjna. A że i wcześniej wspomnianego humoru w niej sporo, traktuję ją już teraz jako swoistą perełkę:)
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum